Happy Planner, Bullet Journal – dlaczego z nich nie korzystam i jak zarządzam czasem?

Happy Planner, Bullet Journal – dlaczego z nich nie korzystam i jak zarządzam czasem?

Ostatnie kilka lat to zdecydowanie triumf wszelkiego rodzaju dzienników, które mają za zadanie podnieść naszą efektywność i uprzyjemnić notowanie. Happy Planner, Bullet Journal są jednymi z najpopularniejszych, choć na rynku znajdziecie jeszcze masę innych. Kolorowe, fikuśne, z sentencjami, ale mamy też minimalistyczne, bardzo klasyczne – wybór jest ogromny. Chociaż przyznam, że nie dziwię się, dlaczego skradły serca wszystkich maniaczek organizacji, mam swoje sposoby na notowanie. Jak zarządzać czasem według mnie?

Do zarządzania czasem nie trzeba popularnych dzienników

Są piękne, ciekawie oprawione, ale też drogie! Uważam, że ponad 100 zł za dziennik jest ceną wygórowaną, ponieważ samodzielnie można również stworzyć coś podobnego, jednak wymaga to pracy i poświęcenia swojego czasu. Nie myślę, że osoby, które kupują te kalendarze, robią źle. Wręcz przeciwnie! To zawsze jakiś wysiłek w stronę lepszej organizacji, a przecież efekt jest najważniejszy. Działa? Super!

Ja miałam już wiele notesów czy dzienników, ale nie zdawały egzaminu, bo po prostu zapominałam o tym, aby tam zaglądać. Paradoks, prawda? Zaczęłam się zastanawiać, jak przypominać sobie o najważniejszych rzeczach, skoro nie sięgam po notesy i tradycyjne kalendarze. Może wiązać stare, dobre supełki na ręce? Szybko okazało się, że najprostsze rozwiązania są najbliżej. Przecież przy sobie zawsze telefon, a po powrocie do domu pracuję na komputerze. Strzał w dziesiątkę?

planowanie dnia z google calendar

Kalendarz Google receptą na wszystko

Dobrze wszystkim znany, stary, dobry kalendarz Google ratuje mi tyłek w tygodniach, kiedy nie mam czasu na nic. Zapisuję sobie tam wszystko, co muszę zrobić w danym dniu. Nawet takie banalne rzeczy jak wzięcie jedzenia z lodówki rano, zrobienie prania, wyczyszczenie piekarnika. Dzięki temu jestem spokojna i wiem, że absolutnie nic mnie nie ominie. Jak kontrolować swój czas jeszcze lepiej? Warto zapisywać punkty z kilkunastominutowym wyprzedzeniem, a nie dopiero wtedy, gdy musisz coś zrobić. Dlaczego? Jest szansa na szybsze wykonanie zadania, a dodatkowo łatwiej kontrolować wszystkie czynności, jeśli wiesz wcześniej, że dana rzecz się wydarzy.

Kalendarz Google jest prostym i intuicyjnym narzędziem, a dodatkowo pewne wydarzenia są zapisywane automatycznie, np. wizyta, którą zarezerwowałam sobie przez portal Znany Lekarz czy rezerwacja w hotelu podczas wakacji itd. Mogę też udostępnić mój kalendarz komuś innemu, co ułatwia pracę, ale i życie rodzinne. Czasami warto wiedzieć, co twoi znajomi planują w ciągu następnych kilku tygodni. Im jestem starsza, tym bardziej rozumiem, że trudno jest spotykać się regularnie.

zarządzanie czasem za pomocą kalendarza google

Aplikacje do notowania zadań, np. Trello

Ja wiem, że dom to nie korporacja, ale czasami na głowie jest tyle, że nie wiadomo w co ręce włożyć. Jak zarządzać swoim czasem? Warto znaleźć narzędzie, które ułatwia odhaczanie dużej ilości różnych zadań. Jednym z takich ułatwień jest Trello. Pierwszy raz korzystałam z tej aplikacji podczas pracy w jednej agencji. Tak mi się to spodobało, że czasami korzystam z Trello, gdy mam mnóstwo spraw organizacyjnych. Ten rok był szalony, bo planowałam ślub i wesele, a każdy dobrze wie, jakie to jest pochłaniające czas. Jakie są największe plusy tej aplikacji?

  • Przejrzyste tablice z czynnościami do zrobienia, zrobionymi i tymi w trakcie tworzenia.
  • Można dołączać inne osoby do naszych tablic i komentować.
  • Świetna jest opcja załączania innych plików.
  • Można korzystać z narzędzia w pracy i w domu.
  • Jest bardzo proste w obsłudze.

planuję dzień z trello

Zwykły zeszyt zamiast wypasionego kalendarza

To nie jest tak, że mam ze sobą wyłącznie telefon i zarządzenie czasem w moim wydaniu możliwe jest tylko za pomocą tych narzędzi. Posiadam w domu również zwykły zeszyt w ładnej okładce, w którym zapisuję pomysły na filmiki, notki, scenariusze, listy marzeń. Leży on u mnie w widocznym miejscu, czyli na stoliku kawowym. W salonie, na kanapie najłatwiej jest mi zebrać myśli i wykrzesać odrobinę kreatywności. Właśnie w takich momentach, kiedy nic nie muszę, mogę pisać i wymyślać! Ugięłam się nieco, kupując zeszyt z ładną okładką, aby zmotywować się do zapisywania dłuższych przemyśleń, ale nie żałuję.

To chyba jedyny dziennik, w którym cokolwiek zapisuję. Warto więc wrócić do starego, dobrego dziennika, aby czasem przelać swoje myśli na papier – czysty, biały, zwykły. Aha! Ja planuję swój dzień wcześniej, najczęściej wieczorem. Wtedy też szykuje sobie ubrania i przygotowuje swój “poranny slalom”. O tym jednak będzie oddzielna notka 😉

Koniecznie śledźcie również moje poczynania w mediach społecznościowych. Z boku macie kanał, fejsa, a na dole Instagram!

planuję dzień z kalendarzem