5 zasad kupowania prezentów świątecznych

5 zasad kupowania prezentów świątecznych

Święta za pasem, a prawdopodobnie większość z was nie ma jeszcze prezentów. Panika, strach w oczach, niedowierzanie – czy uda się wszystko zrobić na czas? Zakupy świąteczne mogą naprawdę dać nam w kość, zwłaszcza gdy nie ma się odpowiedniego planu. Na szczęście jest kilka metod, dzięki którym kupowanie prezentów będzie nieco łatwiejsze. Jak zrobić zakupy świąteczne szybko i bezboleśnie?

Przemyśl proces kupowania

Kupowanie prezentów może wykończyć każdego, zwłaszcza gdy nie ma się planu. Ja zawsze jestem przygotowana i zwykle sam proces zajmuje mi bardzo mało czasu. Podchodzę do tego różnie. Czasem po prostu wiem, które sklepy chce odwiedzić, czasem mam wszystko rozpisane. O tym, jak planować zakupy świąteczne, opowiadam więcej tutaj:

Plan już jest? Czas polować na przedświąteczne promocje.

Poluj na przeceny – nie przed samymi świętami

Wydaje się, że Ameryki nie odkryłam, ale i tak duża część z nas kupuje na ostatnią chwilę, czyli dzień lub dwa przed Wigilią. Największe wyprzedaże już za nami, czyli Black Friday i Cyber Monday. Chociaż wtedy był najlepszy czas na zakupy, teraz też warto polować. Przykładem jest Sephora, gdzie w tej chwili można dorwać z czarną kartą rabat -20 proc., ale nie tylko w perfumeriach są takie rabaty. Dobrze obserwować sklepy obuwnicze i odzieżowe, które wręcz zasypują mnie mailami z promocjami przedświątecznymi. Obawiam się, że za tydzień już ceny mogą wrócić do normy, a wtedy właśnie większość z nas trafi do sklepów przepełnionych nie tylko ludźmi, ale towarem czekającym na nowego właściciela.

Ja często korzystam ze sklepów internetowych, jeśli chodzi o zakupy, ponieważ nie tylko mogę zrobić zakupy w domu, ale przede wszystkim kombinuję z różnego rodzaju rabatami. Kupony rabatowe można dorwać na wiele sposobów:

  • zapisując się do newslettera, np. Answear,
  • wchodząc na stronę serwisu z kuponami, np. Picodi,
  • obserwując media społecznościowe marek, BagMe by smola,
  • sprawdzając same strony internetowe sklepów, gdzie można znaleźć aktualne promocje.

Jeśli nie wiesz, po prostu zapytaj

Skoro już wiadomo, jak nie zbankrutować, przejdźmy do samego procesu. Wiem, że to, co napiszę, według niektórych odziera święta z magii i wyjątkowości, ale zaryzykuję. Jeśli nie wiesz, co kupić cioci, babci, mamie, po prostu zapytaj. Kiedy nie jesteś z kimś bardzo blisko, prawdopodobnie nie znasz jego wszystkich problemów i potrzeb. Zamiast kupowania tego, co według ciebie jest dobre, ładne i drogie, zapytaj obdarowanego, co chce dostać. Może zamiast kaszmirowego szalika twoja kuzynka woli dostać prostownicę, bo właśnie wyrzuciła zepsutą do kosza.

Moim zdaniem lepiej jest wywołać prawdziwy uśmiech, nawet za cenę braku niespodzianki, niż widzieć sztucznie przyklejoną wesołą minę, by nikogo nie urazić. Każdy w swoim życiu choć raz dostał coś, co nie do końca mu pasowało, więc zachęcam do zdrowego rozsądku. Ja dużo bardziej cieszę się z czegoś, co przydaje mi się każdego dnia. Święta to nie tylko niespodzianki, ale przede wszystkim spędzanie czasu z rodziną i sprawianie sobie przyjemności.

Nie przesadzaj – pomiędzy minimalizmem a przepychem

Nie jestem zwolenniczką popisywania się i kupowania na siłę drogich prezentów. Mamy cały rok na obdarowywanie innych, nie musi to być akurat Wigilia. Łatwo w tej sposób wprawić drugą stronę w zakłopotanie, zwłaszcza gdy ta nie ma możliwości kupowania kosztowności. Prezenty do 50 zł, czasem nawet i do 30 zł mogą być równie urocze, co te za 1000 zł. Brzmi jak banał, ale każdego roku spotykam się z traktowaniem świąt festiwalu próżności. Myślałam, że tylko w podstawówce pytamy innych, co dostali i co kupują rodzinie, a tu niespodzianka, niestety dość przykra.

Warto ustalić z rodziną każdego roku, jak mają wyglądać zasady i ile można maksymalnie przeznaczyć na zakupy świąteczne. Wiem, że niektórym może wydać się to dość krępujące, ale często pomaga to uniknąć rozczarowania i wstydu. Dobrym pomysłem jest jakiś motyw, np. kupowanie tylko książek albo własnoręczne stworzenie podarunków. Jest to praktyka często spotykana wśród bliskich znajomych lub w szkołach, a moim zdaniem warto także w gronie rodzinnym wprowadzić tego typu zasady.

A może tak Wigilia bez prezentów?

Może trochę oszukałam, bo to nie jest zasada, ale propozycja. Spróbujcie któregoś roku przeżyć Wigilię bez prezentów. Czy będziecie cieszyć się tak samo? Czy przeżyjecie ją w ten sam sposób? Jestem tego bardzo ciekawa, bo w tym roku z częścią mojej najbliższej rodziny właśnie tak zrobimy. Nie ma w rodzinie już małych dzieci, a nam w zupełności wystarczą słodycze jako forma prezentu. Co tym sądzicie? Mogę stwierdzić, że czuję w pewnym stopniu spokój, bo mogę skupić się na samej atmosferze świątecznej, spotkaniu z bliskimi, a nie przejmowaniu się, kiedy iść na zakupy i ile czasu na to przeznaczyć. Wiadomo też, że to koszty, a samo przygotowanie uczty to spory wydatek, więc na pewno to spory plus.

Podzielcie się, proszę, swoimi spostrzeżeniami na temat kupowania prezentów? Jak do tego podchodzicie? Dobra zabawa czy niepotrzebne zamieszanie?