Weekend w Atenach – atrakcje, ceny, pogoda

Weekend w Atenach – atrakcje, ceny, pogoda

Sylwester i Nowy Rok spędziliśmy z mężem w Grecji, głównie w Atenach, choć wypuściliśmy się też za miasto. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć i nakręciliśmy filmik, dlatego nie mogłam odmówić sobie przyjemności stworzenia o tym notki. Będę jednak pisać głównie o moich wrażeniach i odczuciach co do poszczególnych atrakcji, bo przecież na temat zabytków i miejsc wartych zobaczenia napisano już chyba wszystko. Weekend w Atenach – jak go spędziliśmy?

Ateny – czy Akropol i muzeum są warte zachodu?

Dla nas był to pierwszy przystanek, który chcieliśmy zobaczyć. Nie interesujemy się z mężem historią starożytnej Grecji, jednak uważamy, że akurat to miejsce TRZEBA odwiedzić. Dlaczego? Po pierwsze, zachwycający jest widok z Akropolu. Po drugie, ciekawie patrzy się na coś, o czym czytało się w książkach od historii 15 lat temu, prawda? Bilet na Akropol kosztował 10 euro za osobę (w sezonie 20 euro za osobę).

Parthenon

Warto wspomnieć również o Muzeum Akropolu. Nie sądziłam, że to miejsce będzie ciekawe, a tutaj miłe zaskoczenie. Muzeum jest nowoczesne, choć same eksponaty pochodzą z odległych nam czasów. Na kilku piętrach znajdują się również projektory, a na ostatnim piętrze jest nawet Akropol z klocków Lego. Za bilet zapłaciliśmy 5 euro za osobę.

Muzeum Akropolu

Grecja to raj dla miłośników kotów

Kiedy byliśmy na jednej z greckich wysp – Korfu – wiedzieliśmy, że tam na każdym kroku będą prześladować nas koty. Nie spodziewaliśmy się tego na kontynencie, a tu zaskoczenie! Tylko skończyliśmy zwiedzać Akropol, a chwilę później zostaliśmy otoczeni przez małe, słodkie zwierzątka, które tuliły się do turystów i nawet pozowały. Jeśli więc jesteście fanami tych zwierząt, koniecznie odwiedźcie Grecję. Mały fragment z kotami uwieczniliśmy w filmiku (subskrybujcie, bo będzie się działo!).

Parlament grecki i zmiana warty

Punkt obowiązkowy dla każdego, kto jest w Atenach! Parlament Grecji i Grób Nieznanego Żołnierza znajdują się przy placu Syntagma, który również warto zobaczyć. Zmiana warty jednak nie wygląda jak w naszym kraju, ale nie tylko dlatego, że żołnierze (Ewzoni) mają inne stroje. Chód mężczyzn jest bardzo specyficzny. Podnoszą oni swoje nogi do góry bardzo wysoko, a buty z pomponami jeszcze bardziej potęgują efekt. Zmiana warty jest o każdej pełnej godzinie, ale w niedzielę o 11 możecie zobaczyć ją w bardziej uroczystej odsłonie. Można zrobić sobie zdjęcie z żołnierzami lub wszystko nakręcić.

Zmiana warty

Glyfada, czyli greckie Beverly Hills

Czas na dzień drugi, czyli przejażdżkę za miasto. Pojechaliśmy tam głównie, aby odpocząć od zgiełku, co oczywiście nam się nie udało, bo znaleźliśmy tam mnóstwo sklepów i butików oraz wycieczkowiczów. Nie tylko spragnieni zakupów upolują tam coś dla siebie. Glyfada to również kawiarnie, restauracje i morze. Ławeczki są puste, ponieważ turyści zdecydowanie bardziej wolą wydawać swoje pieniądze w butikach, podczas gdy plaża jest pusta (przynajmniej wtedy, gdy my tam byliśmy).

Przystań w Glyfadzie

Czemu Glyfada to greckie Beverly Hills? Przede wszystkim dlatego, że klimat jest zupełnie inny od historycznych uliczek Aten. Nie da się ukryć, że przykuwa wzrok większa czystość i bardziej nowoczesna architektura. Słyszałam również, że to właśnie tutaj mieszkają bardziej zamożne osoby oraz greccy celebryci. Czy warto tu przyjechać? Z pewnością tak, jeśli chcecie poczuć więcej przestrzeni, pójść na plażę i zrobić małe zakupy.

Kawiarnia przy plaży

Ogród Narodowy w Atenach

Jedno z najpiękniejszych miejsc Aten, które odwiedziliśmy ostatniego dnia jeszcze przed wylotem. Znajdziemy tutaj nie tylko wspaniałą roślinność, ale na przykład kaczki czy żółwie! Wstęp jest darmowy, więc każdy może bez problemu spędzić tutaj miłe popołudnie. Mieliśmy świetną pogodę, dlatego skorzystaliśmy i nie żałuję. To doskonałe miejsce, by odpocząć, wypić w spokoju dobrą kawę i posłuchać śpiewu ptaków.

Ogród Narodowy

Inne miejsca, jakie widzieliśmy w tym dniu:

  • Świątynia Zeusa,
  • Łuk Hadriana,
  • historyczna część Aten – Plaka.

Warto zwłaszcza odwiedzić to ostatnie, czyli urokliwe uliczki niedaleko Akropolu. Stare kamienice, małe sklepiki i kawiarenki oddają klimat tego miasta. Zajmijmy się jednak praktycznymi informacjami.

Uliczka Plaki

Ateny – pogoda w grudniu i w styczniu

Nie będzie to zaskoczenie, jeśli napiszę, że mieliśmy doskonałą pogodę na zwiedzanie. 15-17 stopni w dzień to dla mnie perfekcyjna temperatura, więc byłam bardzo zadowolona. W nocy już nie było tak kolorowo, ale po całym dniu zwiedzania i chodzenia po mieście raczej nie włóczyliśmy się. Najbardziej cieszyłam się, że mogę założyć cienki płaszcz i szalik, podczas gdy w Polsce chodziłam zapięta pod samą szyję. Pogoda w Atenach bardzo nas rozpieściła.

Agora ateńska

Transport i loty Warszawa – Ateny

Jeśli chodzi o to, jak znaleźliśmy się w Grecji, oczywiście skorzystaliśmy z biletów lotniczych. My nie załapaliśmy się akurat na nic taniego, ale akurat ten kierunek może być naprawdę tani. Ile kosztuje bilet do Aten? Zapłaciliśmy aż 500 zł za jedną osobę, ale okazję można dorwać nawet za 200 zł i mniej. Piszę tu o trasie Warszawa (Modlin) – Ateny.

Ateńskie lotnisko

Transport w samej stolicy Grecji nie był problemem, ponieważ nasz hotel był niedaleko Akropolu. Poruszaliśmy się głównie na nogach, choć zdarzyło się nam jechać również tramwajem (Glyfada) czy Uberem (z bagażami). Większość głównych atrakcji da się zobaczyć bez konieczności korzystania z transportu publicznego. Ceny biletów w Atenach (bez zniżek) wyglądają następująco:

  • metro – 1,40 euro
  • tramwaj – 1,40 euro
  • autobus – 1,40 euro (wszystkie te bilety są 90-minutowe)
  • bilet metro na lotnisko – 9 euro
  • bilet autobusowy na lotnisko – 6 euro
  • Uber – za 1,5 km płaciliśmy ok 3 euro, ale w Nowy Rok już 6 euro.

Jedzenie w Grecji – ceny i wrażenia

Pewnie każdy choć raz jadł greckie klasyki, czyli jogurtowy sos z ogórkiem i czosnkiem – tzatziki. Ja z powodu swoich nietolerancji niestety nie mogłam się tym nacieszyć, ale Mateusz chętnie wcinał pitę właśnie z tym odświeżającym dodatkiem. Dieta bezglutenowa, bez mleka i jajek zawsze jest jakimś ograniczeniem podczas podróży, ale ja sobie świetnie z tym radzę. Bardzo polubiłam souvlaki, czyli kawałki mięsa serwowane jak szaszłyk. Do tego klasyk, ziemniak lub frytki i mój brzuch skacze z radości.

Mateusz preferował pitę z mięsem i warzywami, co spowodowało, że jadł to codziennie. Tego typu jedzenie w Atenach jest niemal na każdym roku, więc trudno nie skorzystać. Najbardziej podobała mi się obecność miejsc, gdzie zjeść można właśnie coś mniejszego, a potem nabrać siły na dalsze zwiedzanie. Bardzo smakowała mi również pieczona ryba, ale to było wiadome. W końcu Grecja słynie również ze świetnych dań rybnych. Kiedy byliśmy na Korfu, jedliśmy więcej dań z warzywami, tutaj postawiliśmy na mięso. Co smakował mi najbardziej? Kocham wszystko!

Grecki kotek

Jeśli chodzi o ceny jedzenia w Grecji, zaskoczyliśmy się na plus. Po stolicy spodziewaliśmy się cen w okolicach 20 euro za dania główne, a zwykle płaciliśmy jakieś 3-5 euro za pitę z warzywami i mięsem. W jednej z knajp widzieliśmy niewielkie souvlaki za jakieś 1,8 euro za jeden, przy czym można było się najeść już trzema. Dania główne oscylowały wokół 10-15 euro. Ogromny plus to dzbanek wody za darmo do każdego zamówienia i stosunkowo tanie wino w cenie około 6-8 euro za pół litra (dość mocne!). Jeśli chodzi o kawę, kawiarnie mają duży rozstrzał, bo Mateusz wypił najlepszą kawę podczas wyjazdu za 1,80 euro, ale pił też taką za kilka euro.

Sylwester w Atenach

Jak spędziliśmy Sylwestra w Atenach? Przespaliśmy go! Byliśmy zmęczeni zwiedzaniem, ale też Grecy chyba specjalnie nie świętują tego dnia. Oczywiście pokaz fajerwerków nad Akropolem był całkiem efektowny, jednak trwał bardzo krótko. Co więcej, w naszym hotelu nic nie działo się z tej okazji, a nawet zamknięto taras widokowy z widokiem na Akropol tuż przed północą. W naszej okolicy była niewielka scena, jednak nie było nic słychać. Być może w ścisłym centrum odbyły się jakieś koncerty.

Miejsce spotkań starszych Greków

Poszliśmy na kolację i ku naszemu zdziwieniu niemal każdy mieszkaniec szedł z pięknie zapakowanym ciastem z cukierni. Widzieliśmy takie torty noworoczne w każdej cukierni, a więc pomyśleliśmy, że Grecy lubią spędzać takie dni po prostu z rodziną. Potwierdziliśmy te informacje u kierowcy Ubera następnego dnia. Bardzo podoba mi się to podejście.

I jeszcze jeden na koniec 🙂