Jak wytrzymać kwarantannę? 5 rzeczy, które zauważyłam

Jak wytrzymać kwarantannę? 5 rzeczy, które zauważyłam

W moim życiu ostatnio niewiele się zmieniło, biorąc pod uwagę tę całą sytuację z koronawirusem. Od jakiegoś czasu jestem na zwolnieniu, więc i tak większość czasu spędzam w domu. Jedynie mniej wychodzę na spacery i nie robię samodzielnie zakupów w sklepie czy aptece. Jako “weteranka” spędzania czasu w domu zauważyłam kilka ciekawych rzeczy, które może kogoś w tej szczególnej sytuacji podniosą trochę na duchu. 

Jestem domatorką

Niby to wiedziałam, ale w dzisiejszych czasach trudno się przyznać, nawet przed samą sobą, że lubię spędzać czas w domu. Lubię leżeć na kanapie, pić gorącą herbatę, a nawet nudzić się wieczorami. Nie jestem z tych, którzy szukają na siłę atrakcji, przeglądają najbliższe wydarzenia w mieście z obawy, że nie uda się nigdzie wyjść.

Napiszę więcej. Czasami nawet, kiedy jestem z kimś umówiona, a ten ktoś odwołuje spotkanie, wcale nie rozpaczam z tego powodu. Biorę długi prysznic, przebieram się w piżamę i zalegam pod kocem. Oczywiście kontakty z innymi ludźmi są niezwykle ważne, zwłaszcza z rodziną czy przyjaciółmi. Nie chcę być źle zrozumiana. Mam potrzebę wychodzenia do ludzi, rozmowy z nimi, ale nie za często 😉

Lubię być sama

Oczywiście nie w nocy i nie za długo! Chodzi mi o to, że nawet gdy się nudzę, to tak naprawdę się nie nudzę ze sobą. Na przykład sprawia mi ogromną przyjemność leżenie (to już zdążyliście chyba zauważyć), słuchając dźwięków dochodzących do mnie zza okna. Teraz jest idealna pogoda, ponieważ mogę je uchylić, świeci słońce, a temperatura jest perfekcyjna!

Co jeszcze? Zaniedbane granie na ukulele, wszelkie praktyki wyciszające, oglądanie kolejny raz odcinków HIMYM. Do moich codziennych aktywności dochodzi obecnie edukacja w zakresie ciąży i porodu, ponieważ bardzo wkręciłam się w ten temat, więc dużo czasu na niego poświęcam. Do tego zbliża się przeprowadzka, więc sami rozumiecie.

Nie lubię, gdy ktoś mówi mi, co mam robić

Zakładam, że większość osób tego lubi, ALE nie jest to według mnie takie oczywiste. Włączam telewizor, a tam milion sposobów na spędzanie czasu w domu. Włączam telefon – widzę kolejne powiadomienia i artykuły opisujące sposoby na wytrwanie w kwarantannie. Dostaje też wiadomości od innych, jak mogę zagospodarować swój czas i co jeszcze obejrzeć, przeczytać. Intencje jak najbardziej dobre, tylko to trochę zabawne. Żyjemy w XXI wieku i wydawało mi się, że sami potrafimy wpisywać w wyszukiwarkę interesujące nas hasła 😉

Rozumiem, że trudno jest niektórym ludziom usiąść na tyłku w mieszkaniu bez ciągłego wychodzenia na imprezy, do kina, eventy, koncerty, siłownię. To może być bardzo frustrujące. Moim zdaniem jednak narzekanie na obecną sytuację, kompletny brak pogodzenia się z faktem zostania w domu, często wyłącznie w swoim towarzystwie, powoduje więcej złego niż dobrego. Jakoś musimy uporać się z tą całą sytuacją, a spędzenie czasu w samotności lub wręcz przeciwnie – 24h z rodziną – wcale nie jest złe.

*Mam tu na myśli osoby, które mogą pozwolić sobie na siedzenie w domu, mają dobre do tego warunki i nie boją się o pracę, jednak i tak marudzą. Sytuacja przedsiębiorców czy pracujących w branżach dotkniętych epidemią jest zupełnie inna. Zdaję sobie z tego sprawę.

Kiedy chcę, to potrafię

Bardzo wieloznaczne wyrażenie, dlatego postaram się je szerzej wyjaśnić. Zdarzały mi się (nawet często) dni, kiedy naprawdę nie miałam siły na nic. Nie wiem, czy to kwestia ciąży, choć tak najłatwiej jest usprawiedliwić moje lenistwo, a może po prostu potrzebowałam odpoczynku. Niech za przykład posłuży mi wczorajszy dzień. Jedyne, na co się zdobyłam, to dwa prania i pozmywanie naczyń. Czy było mi źle z tego powodu? TAK! Czy teraz jest mi źle z tego powodu? JUŻ NIE!

Co się zmieniło? W sobotę przez pół dnia wyrzucałam i segregowałam papiery, książki, a wyrzucałam wszystko, co nie będzie już nam potrzebne w kolejnym mieszkaniu. Znaczy to, że nie jestem aż tak leniwa, jak mi się zdawało. Czas przestać podchodzić do wszystkiego tak, jak kiedyś (czarne albo białe). Czasem są lepsze i gorsze dni. Nie muszę każdego dnia udowadniać wszystkim, jak produktywnie spędzam czas. Pisałam trochę o tym zresztą w poście o motywacji.

Lubię mojego męża!

Może niektórych to zdziwi, ale są przecież pary, które się nie lubią, a kwarantanna znakomicie to pokazuje. Co więcej – całe rodziny mogą się przecież nie lubić! Mój Mateusz pracuje od kilku tygodni z domu. Podziwiam go za to, że zachowuje pełne skupienie przez 8-9 godzin. Dodatkowo zajmuje się wszystkimi kwestiami związanymi z przeprowadzką, poza tym dba o mnie i naszą córkę w brzuchu 😉 Nie wiem, jak on to robi!

Mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy, a takie posty będą tylko mglistym wspomnieniem…