Jak radzić sobie z porażką?

Jak radzić sobie z porażką?

Kiedy zakładałam bloga, obiecałam sobie, że oprócz diety i kosmetyków naturalnych będę również poruszać inne tematy dla mnie ważne, związane z tym, co w głowie i w sercu. Dlaczego akurat wybrałam to, jak radzić sobie z porażką? Ostatnio chyba zrobiłam duże postępy i chciałabym podzielić się swoimi obserwacjami.

Jak nauczyć się przegrywać?

Mam 28 lat i żyję w Polsce – należę do pokolenia ludzi wygranych. Mamy wykształcenie (często wyższe), dostęp do technologii, podróżujemy, uczymy się języków, właściwie świat nie ma granic.

Dzięki temu otacza mnie wiele inspirujących osób z ciekawymi zainteresowaniami, dobrą (w najbardziej ogólnym tego słowa znaczeniu) pracą, pomysłami na życie.

Zauważyłam jednak, że spora część z nich bierze to, co dostali, za pewnik. Dopóki wszystko idzie po ich myśli, euforia nie ma granic. Jedno potknięcie – oblany egzamin, uwaga w pracy, kłótnia z koleżanką – lecą wszystkie klocki.

Nazywają siebie nieudacznikami, życiowymi fajtłapami, nic im się nie udaje – a przynajmniej tak twierdzą. Dla tych mniej ogarniętych są z kolei wzorami i nigdy nie pomyśleliby o nich w ten sposób, w jaki oni mówią o sobie.

Nie jestem psychologiem i nie chcę nawet wnikać, dlaczego ktoś tak siebie krzywdzi. Ta kwestia dotyczy wielu jednak zbyt wielu z nas. Tak czuję.

Sama często widzę świat jako czarno-biały i wstydzę się przyznać komuś, kiedy zrobię coś źle. Wydaje mi się, że wszyscy wokół robią każdą rzecz perfekcyjnie, a ja zawsze gdzieś się potykam po drodze.

Dlaczego tak jest? Oni też odczuwają strach przed porażką i boją się do niej przyznać. Jak nauczyć się przegrywać? Może po prostu wystarczy zaakceptować fakt, że naprawdę nie musimy być idealni. Takie to łatwe, a jednak trudne.

Jak przyznać się do błędu?

Wszyscy moi znajomi doskonale wiedzą, że czasem trzeba przyznać się do błędu. Ale chyba to nasza ludzka przypadłość – naturalnie, kiedy pada choć cień podejrzenia, że zrobiliśmy coś źle, po prostu zaprzeczamy. Jeśli niesłusznie, przyznanie się do błędu traktujemy jako życiową porażkę – szczególnie w pracy.

Kiedy otaczałam się takimi ludźmi, miałam wrażenie, że wszyscy są specjalistami w swojej dziedzinie (takimi totalnie bezbłędnymi), a ja jedyna robię coś źle. Zaczęłam w pewnym momencie więc również zafałszowywać rzeczywistość, twierdząc, że sama jestem nieomylna. Jak się domyślacie, długo tak się nie da żyć.

Jeśli czegoś nie wiem, nie umiem, popełniłam błąd, już STARAM SIĘ nie biczować jak kiedyś, ale również nie szukam od razu winnych. Zaczęłam też nadawać priorytety (dużo za późno) pewnym sprawom. To pomaga uporać się z faktem, że zrobiłam błąd.

Strach przed porażką – walczyć czy akceptować?

Pojawia się w moim życiu nadal dość często. Czasem drżę, gdy muszę zrobić coś po raz pierwszy. Niektórzy odczuwają wtedy ekscytację, a ja bardzo długo uciekałam przed tym, co nowe.

Tak było, kiedy całkiem niedawno poszłam pierwszy raz na zajęcia sportowe w grupie. Większość osób w grupie potrafiła dobrze grać, a ja nawet nie znałam zasad. Przez pierwsze 20 minut chciało mi się płakać, ponieważ każdy podchodził z ogromną determinacją do każdego zadania. Czułam się jak ktoś, kto przeszkadza.

Na szczęście po pewnym czasie zrozumiałam, że to nie jest mój problem. Zadałam sobie pytanie: po co ja w ogóle tam przyszłam? Chcę poprawić swoją kondycję, nauczyć się czegoś nowego i miło spędzić czas (raczej nie będę mistrzynią i sportsmenką).

Jeśli osoby z grupy przychodzą w innym celu, to ich sprawa, ponieważ nie powinnam się tym przejmować i robić swoje. Nie wychodzi? Trudno! Po to są treningi, aby doskonalić swoje umiejętności.  Jak więc radzić sobie z porażką? Może czasem po prostu zaakceptować, że jest ona częścią życia. Czasem też trzeba totalnie odpuścić.

Zrezygnowałam z tych zajęć, ponieważ przychodzenie tam, gdzie za każdym razem ktoś usiłuje ci pokazać, jak bardzo jesteś do kitu (i nie jest to trener), totalnie mija się z celem, wysysa energię. Nie znaczy to, że już nigdzie się nie ruszę. Wręcz przeciwnie! Mam kolejny plan.

Dorosłe życie składa się w dużej mierze z pierwszych razów (niestety nie kończy się to w dzieciństwie) – pierwszy rachunek za prąd do zapłacenia, pierwsze mieszkanie do wynajęcia, pierwsza poważna praca, totalnie inne zadania, szkolenia. To normalne, że od razu nie robimy wszystkiego idealnie. Jak przez to przejść i nie zwariować?

Strach przed porażką potrafi naprawdę uniemożliwić nam normalne funkcjonowanie – sama się o tym przekonałam, tracąc czas na przejmowanie się rzeczami, na które nie mam wpływu. A nawet jeśli mam, nadmierny perfekcjonizm też jest w stanie zniszczyć nasze życie.

Mój sposób na lęk przed porażką

Zadaję sobie kilka pytań, jeśli mam coś do zrobienia i bardzo boję się porażki:

  • Jaki jest najgorszy scenariusz, jeśli zrobię to źle?
  • Czy moje życie się zawali lub diametralnie zmieni na gorsze? (O to warto zapytać siebie kilka razy: CZY NA PEWNO)
  • Czy jeśli się pomylę, świadczy to o mnie jako o człowieku?
  • Bardziej boję się samej porażki czy oceny innych? (Robię to dla siebie czy dla innych?)
  • Czy droga do sukcesu za wszelką cenę jest zgodna z moimi wartościami?