Agroturystyka w górach, czyli niezwykła wieś – Ropki

Agroturystyka w górach, czyli niezwykła wieś – Ropki

Wystarczy 6 godzin jazdy samochodem z Warszawy, żeby znaleźć się w Ropkach – miejscu, gdzie niemal każdy nocleg zapewniają ciepli i wyjątkowi ludzie, a każdego dnia wita was widok jak z pocztówki. Spędziliśmy tam kilka sierpniowych dni, a już tęsknimy, by wybrać się jeszcze raz.

Dlaczego akurat Beskid Niski i Ropki?

Szukaliśmy z mężem agroturystyki w górach, aby odpocząć (ale tak naprawdę) i móc naładować baterie na kolejne tygodnie pracy. Przyznam szczerze, że nie szło nam najlepiej, ponieważ akurat w tamtym czasie dużo miejsc było już zarezerwowanych.

Sprawdzaliśmy dostępne opcje głównie przez Booking.com, ale trafiliśmy również na Farmbnb.com, czyli portal pozwalający na wyszukiwanie wypoczynku w stylu slow life. Początkowo nie podobał mi się pomysł z noclegiem w Ropkach, ponieważ miejsce jest usytuowane niedaleko granicy ze Słowacją, więc dość daleko od nas.

Mimo wszystko postanowiliśmy poczytać trochę o tej wsi i zaryzykowaliśmy. Czy żałuję? Jak pewnie już się domyślacie, W OGÓLE!

Widok w Ropkach

Nocleg w Ropkach

Do wyboru było kilka miejsc, m.in. Siwejka, czy Stara Farma (to nasz kolejny cel), ale my wybraliśmy Dwór Rajdany, który prowadzi przemiła para starszych ludzi. Do dyspozycji gości jest przepiękna kuchnia z ceramiką z Bolesławca (ja mam na tym punkcie bzika), salon z telewizorem, jadalnia. Do tego pokój z łazienką i własnym małym tarasem oraz osobnym wyjściem.

W cenie mieliśmy zapewnione śniadania, na które były m.in. jajka sadzone, chleb, warzywa, szynki i lokalne sery. Na obiady jeździliśmy do miejscowości sąsiadującej z wsią, więc takie rozwiązanie nam w pełni odpowiadało.

Ja miałam ze sobą wafle ryżowe, ponieważ nie jem chleba. Jednak najzabawniejsze i najmilsze było to, kiedy pani właścicielka tego przybytku zauważyła, że zostawiam skórkę od pomidora, więc kolejnego dnia już jej nie było! Poczułam się naprawdę jak gość.

Jak wspomniałam, gospodarze byli bardzo mili, a dodatkowo dowiedzieliśmy się sporo o historii wsi Ropki i Łemkach. Dzięki temu wyjazd przeżyliśmy jeszcze pełniej, ponieważ nie byliśmy totalnie oderwani od tamtejszej rzeczywistości, zwłaszcza że nie było w domu zasięgu (ale Wi-Fi już tak).

*Nikt mi nie zapłacił za ten wpis – true story.

Beskid Niski widok

Kim są Łemkowie?

Niestety wcześniej o tej mniejszości niewiele wiedziałam, a totalnie nie przyszło mi do głowy, że Łemkowie są też w Ropkach. Oszczędzę sobie pisania o ich zawiłej i trudnej historii oraz pochodzeniu, ponieważ można o niej poczytać w różnych źródłach, ale tylko zaznaczę obecność tego wątku. Warto szczególnie wiedzieć choćby o przesiedleniach po II wojnie światowej i akcji “Wisła”, bo odcisnęły one piętno na tej mniejszości.

Ciekawostka: Łemkiem jest m.in. Igor Herbut z zespołu LemON.

Atrakcje w Ropkach

Wieś liczy zaledwie kilkadziesiąt osób, więc nie spodziewajcie się fajerwerków. My przyjechaliśmy głównie, by odpocząć, choć szybko okazało się, że tu naprawdę jest sporo rzeczy do robienia.

Po pierwsze, obok domu, w którym mieszkaliśmy, znajduje się niewielki, ale bardzo ciekawy cmentarz. Jest on niezwykły nie tylko ze względu na wyjątkowy jego wygląd – został postawiony w miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się cerkiew.

Często spacerowaliśmy obok cmentarza, ponieważ uwielbiamy przechadzki, a tamtejsze widoki codziennie zapierały dech w piersiach. Ścieżek akurat nie brakuje, zarówno jeśli chodzi o piesze wycieczki, jak i te rowerowe.

Warto również wybrać się na Ostry Wierch, czyli najwyższy szczyt Beskidu Niskiego po polskiej stronie, mający 938 m n.p.m. Wejście jest łatwe nawet dla tych, którzy w ogóle nie chodzą po górach, czego dowodem jest filmik uwieczniający tę moją małą przygodę.

Dla tych, którzy spodziewają się pięknych widoków z góry, uprzedzam – nic nie widać, ponieważ idziecie przez las. Ogromnym plusem jest jednak to, że na szlaku spotkaliśmy zaledwie kilka osób. Takie otoczenie sprzyja rozmyślaniu i spokojnej rozmowie.

Koniecznie trzeba zajrzeć również do Klimkówki, gdzie jest przepiękne jezioro!

Wysowa Zdrój – co warto zwiedzić

Nie mogę zapomnieć o Wysowej Zdrój, większej wsi oddalonej o kilka kilometrów od Ropek. To tam robiliśmy zakupy i jedliśmy w karczmach. Szczególnie polecamy Gościnną Chatę, gdzie znajdziemy kuchnię łemkowską w najlepszym wydaniu.

Mojemu Mateuszowi najbardziej smakował tutejszy specjał – fuczki – czyli placki z kiszonej kapusty. Na przystawkę obłędne pierogi z kaczką (musiałam spróbować). Ja skupiłam się na mięsie.

Niestety mam złą wiadomość dla celiaków – tutaj jest ciężko znaleźć bezpieczną dla was potrawę. Przy nietolerancji jakoś przeżyjecie. Ja musiałam na czas wyjazdu przyjąć jakiś kompromis – panierka zostaje.

Wysowa jest miejscem uzdrowiskowym i tutaj już zobaczymy więcej turystów. Trzeba jednak zobaczyć m.in. park zdrojowy, 400-letnią lipę czy odwiedzić punkt widokowy. My wybraliśmy się tam na spacer i myślę, że warto zrobić sobie tam chociaż krótką wycieczkę. W Wysowej Zdrój istnieje też park wodny i wymieniany jest jako jedna z lepszych atrakcji.

Przeczytaj też wpis o wycieczce samochodowej na Litwę i Łotwę >>>

Krynica Zdrój w jeden dzień

Nie mogliśmy odpuścić sobie wypadu do Krynicy Zdrój, która znajduje się niedaleko. Wiedzieliśmy, że będzie tam mnóstwo turystów, więc postanowiliśmy spędzić tam jedno popołudnie, spacerując właściwie bez celu. Zachwyciła nas m.in. drewniana architektura.

Krynica nie jest tak kiczowata jak Zakopane, ale banery zniechęcają do zwiedzania. Daliśmy temu miejscu szansę i poszliśmy do Pijalni Głównej. Mateusza akurat wtedy bolał żołądek, dlatego stwierdziliśmy, że gorzej chyba nie będzie. Faktycznie, po kilkunastu minutach ból zniknął. Nie wiem, czy to uzdrawiająca moc wody, czy przypadek.

Akurat trafiliśmy na czas przed Festiwalem Jana Kiepury, więc działo się bardzo dużo, a nawet załapaliśmy się na próby muzyków. Było pięknie! Następnie wjechaliśmy na Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.), z której rozpościerał się piękny widok.

Bardejów na Słowacji

Któregoś dnia postanowiliśmy wybrać się również do Bardejowa na Słowacji. Czemu akurat tam? Miasto znajdowało się bardzo blisko nas. Przede wszystkim warto tam jechać ze względu na Stare Miasto, wpisane nawet na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Piękne kościoły czy cerkiew to tylko kilka z powodów, dla których dobrze odwiedzić to miejsce. Niewielu turystów, dobre ceny i po prostu małomiasteczkowy klimat sprzyjają oderwaniu się od codzienności.

Wczasy na wsi – tak czy nie?

Podsumowując, czy warto było wyjechać na koniec Polski, żeby to wszystko zobaczyć? TAK! Myślę, że wrócimy tu jeszcze kiedyś ze znajomymi i rodziną. Polecam każdemu tak przyjemny reset i agroturystykę w górach. Wczasy na wsi są świetne!

Jezioro Klimkówka

 

 

5Komentarze

  • Baartek

    Styczeń 29, 2019

    Ależ bajkowo to wygląda 🙂

  • Felicja

    Grudzień 3, 2018

    jak tam ślicznie

  • Weronika

    Listopad 29, 2018

    Wybrałabym się:)

  • Michał

    Listopad 22, 2018

    Agroturystyka jest super! Na pewno się kiedyś z żoną wybierzemy!

  • Joanna

    Listopad 21, 2018

    Czuję się zachęcona!
    🙂